|
Pod koniec czerwca br. Polska jako jedyny kraj Unii Europejskiej
zagłosowała przeciw zaproponowanym zapisom, które otwierałyby drogę do przyjęcia
wyższych celów niż zaplanowane, w zakresie redukcji emisji gazów cieplarnianych.
Zdaniem polskiego rządu, zaproponowana przez Komisję Europejską ścieżka
redukcji CO2 do 2050 roku jest niekorzystna dla unijnej gospodarki, w tym
Polski.
Polska nie godzi się na zwiększenie redukcji emisji CO2
argumentując, że mogłoby to doprowadzić m.in. do wzrostu cen energii. Jednak
zamiast narzekać, że koszty ograniczenia emisji przez przemysł są zbyt wielkie,
można zadbać o to, by w systemie ETS uwzględnić tzw. „domestic offset”, dzięki
czemu emisje zaoszczędzone w innych sektorach, np. dzięki energooszczędnym
budynkom (przyczyniającym się do poprawy standardu życia Polaków), zwiększałyby
jednocześnie pulę przydziałów dostępną dla przemysłu. O takie rozwiązanie Polska
mogłaby skutecznie zabiegać, pokazując, że nie tylko chce realizacji celu, czyli
ograniczenia emisji CO2, ale pragnie to robić mądrze, w sektorach, w których
jest to korzystne dla gospodarki i obywateli.
Tymczasem wydatki
ponoszone przez Polaków na pokrycie kosztów mieszkania, w tym ciepło do
ogrzewania i energię elektryczną, kształtują się na poziomie od 15 do 23 proc.,
co jest jednym z najwyższych wskaźników w Europie (pomimo iż powierzchnia
mieszkalna przypadająca na statystycznego Polaka jest jedną z najmniejszych w
UE). Zwiększenie opłat za emisję mozna znacząco podnieść ceny enrgii
elektrycznej i ogrzewania budynkow wielorodzinnych (zasilanych z
elektrociepłowni).
<< powrót |