|
W poniedziałkowym komunikacie PAP informował, że na najbliższym
posiedzeniu Rady Ministrów (25 lipca) rząd ma się zająć m.in. projektem ustawy
wprowadzającej system oceny energetycznej budynków i mieszkań.
Szef komitetu stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski, informował dziennikarzy, że „projekt ustawy o systemie oceny energetycznej budynków i lokali mieszkalnych jest wypełnieniem norm europejskich i ma doprowadzić do dobrego gospodarowania energią”.
Projekt zakłada wydawanie świadectw energetycznych dla poszczególnych inwestycji. Od 1 stycznia 2008 roku - dla nowo wznoszonych budynków, a od początku 2009 - dla obecnie istniejących. "Chodzi o to, abyśmy mieli możliwość panowania nad wykorzystywaniem energii" - mówił Gosiewski. Według niego, wprowadzenie świadectw skłoni do uszczelnienia budynków, aby utrata energii była jak najmniejsza.
Ustawa, wdrażająca europejska Dyrektywę EPBD powinna już obowiązywać od 4 stycznia tego roku, jednak mimo nacisków - chociażby środowisk związanych z budownictwem – rząd Marka Belki nie zainteresował się projektem ustawy wdrażającym system oceny energetycznej budynków. Dopiero społeczna inicjatywa środowisk skupionych wokoło Narodowej Agencji Poszanowania Energii pozwoliła na szybkie napisanie projektu ustawy opartego o doświadczenia istniejącego w Polsce od kilku lat audytu wspierającego przedsięwzięcia termmodernizacyjne. Ustawa otwierała przed rzeszą absolwentów politechnik i bezrobotnych inżynierów szanse na pracę przy sporządzaniu certyfikatów energetycznych budynków. Wg dostanych danych na stronie Ministerstwa Transportu i Budownictwa w tej chwili w naszym kraju działa 700 audytorów, a szacuje się, że w najbliższych latach, dla wydania certyfikatów ponad 12 milionom budynków, potrzebnych będzie kilka tysięcy audytorów.
Innego zdania byli twórcy konkurencyjnego projektu, tzw. „rządowego” firmowanego przez Ministerstwo Transportu i Budownictwa. Dopiero pod koniec stycznia br. - po przedłużeniu w Komisji Europejskiej procesu wdrażania w naszym kraju Dyrektywy EPBD - w trybie pilnym minister Piotr Styczeń zlecił prace nad treścią nowej ustawy (w Departamencie Rynku Budowlanego). Wydawało się, że projekt nazywany „społecznym”, wobec takich faktów nie ma szans na uchwalenie a nawet na sejmowe przedłożenie.
W krótkim czasie projekt rządowy został zgłoszony do konsultacji społecznych i wtedy wyszły na jaw zawarte w nim zapisy, na które wiele środowisk opiniotwórczych zareagowało mocnym głosem sprzeciwu. Ograniczenie dostępu do zawodu audytora energetycznego i pozostawienie nadzoru nad procesem certyfikacji korporacjom inżynierów i architektów (Izbie Architektów, Izbie Inżynierów Budownictwa oraz Zrzeszeniu Audytorów Energetycznych) mogło doprowadzić do kardynalnych zaniedbań ponieważ trudno sobie wyobrazić, aby inżynier jakiekolwiek specjalności posiadał wiedzę umożliwiającą przeprowadzenie procesu certyfikacji. Pozostawienie w gestii korporacji całego procesu certyfikacji było dla wielu grup zawodowych związanych z branżą budowlaną niezrozumiałe, szczególnie, że wielokrotnie władze PIS jasno wyrażały swoje negatywne opinie na temat korporacyjności, chociażby w środowisku prawniczym.
W połowie lipca br. środowiska skupione wokoło Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości przekonały Klub Poselski Prawa i Sprawiedliwości do złożenia wymaganej ilości podpisów pod projektem „społecznym” ustawy wdrążającej Dyrektywę EPBD. Od 15 lipca projekt ten stał się zatem projektem poselskim Klubu PIS i czeka na nadanie numeru projektu ustawy w toku przez Marszałka Marka Jurka.
Na wtorkowym posiedzeniu RM okazało się jednak, że rządowy projekt ustawy wprowadzającej w Polsce system oceny energetycznej budynków, firmowany przez ministra Piotra Stycznia nie znalazł jednoznacznego poparcia premiera i Rady Ministrów.
To
dziwna sytuacja i stąd zapewne nie ma w oficjalnym komunikacie prasowym po
posiedzeniu RM ani słowa o tych ustaleniach.
<< powrót |